Rozpętała się burza po artykule satyrycznym w TAZ - gazecie, która sprzedaje się codziennie w nakładzie 60.000 egzemplarzy, więc wielka “GW” nazywa ją “niszową”. O co poszło? O nieprzychylne uwagi o Lechu Kaczyńskim. “Strona polska” (tzn. Lech Kaczyński i jego koledzy) zarządała reakcji władz niemieckich. Ale nie wiedzieli o tym, że Niemcy są demokratycznym krajem, w którym panuje wolność słowa, i próby ingerencji polityków w media mogą tam się spotkać co najwyżej z uśmiechem politowania. Rzecznik niemieckigo MSZ określił to dyplomatycznie, mówiąc, że niemiecki rząd “z zasady” nie wypowiada się na temat publikacji prasowych dotyczących przedstawicieli innych krajów.
Artykuły z TVP opisujące sprawę: [1] [2] [3] [4] [5].
Jeśli znasz niemiecki, to tutaj jest oryginalny artykuł: Polens neue Kartoffel.
A polskie tłumaczenie znajduje się w “GW”, a dokładniej tu: Nowy polski kartofel.